Zbieractwo-początek groźnej choroby???

Wszystko związane z lutnictwem, a nie pasujące do innych działów

Moderator: Jan

Awatar użytkownika
Waldzither9
Posty: 1133
Rejestracja: 2018-04-18, 23:05

Re: Zbieractwo-początek groźnej choroby???

Post autor: Waldzither9 » 2021-09-22, 06:32

W "ubiegłym wieku" chodzenie po górach było praktykowane przez mniejszą ilość osób niż obecnie, przez co w górach było bardziej "kameralnie" sprzyjało to bardziej zrelaksowanym górskim rozmowom zahaczającym o to co ponadczasowe. Często wtedy grało się na gitarach (choć niekoniecznie lutniczych). Dźwięk nie musiał walczyć z hałasem,przebijał panującą dookoła ciszę.
Tego klimatu z tamtych lat raczej nie odtworzymy, ale instrumenty z tamtych lat i piosenki są dostępne i można je własnoręcznie zagrać czyli odtworzyć, a jak ktoś umie to zaśpiewać. Ja grywam na instrumentach z lat 20-stych, 30-stych, 60-tych, 70-tych i tak grając mam wrażenie ,że przenoszę się w tamte czasy do ludzi którzy byli pierwszymi właścicielami tych instrumentów.
Mam odczucie ,że każdy z tych instrumentów zachował "ducha" swoich czasów i był świadkiem doniosłych, prywatnych, a czasem intymnych momentów rodzinnych lub społecznych. Dlatego warto grać na nich i o nie dbać. Czasem tylko nachodzi sugestia że miejsca już brak. No tak to kliniczne objawy tematu z nagłówka...
Pozdrawiam Andrzej
Awatar użytkownika
Waldzither9
Posty: 1133
Rejestracja: 2018-04-18, 23:05

Re: Zbieractwo-początek groźnej choroby???

Post autor: Waldzither9 » 2021-10-12, 18:18

Jakiś czas temu będąc na giełdzie w celu zakupu kleju lekko zszedłem z trasy i trafiłem na bardzo źle wyglądającą i porozsychaną gitarę 6strunową która -miałem wrażenie- wołała do mnie "napraw mnie" no i z czystej ciekawości zapytałem , no i to był błąd ,bo była tak tania, że nie wypadało nie spróbować kupić i naprawić. Gitara radziecka z Ukrainy z lat 90tych krzywy gryf, porozklejane klepki topu (prawdziwy świerk a nie sklejka) klucze maksymalnie zepsute no i trochę "brudna jak Harry".
Kupiłem z myślą o zrobieniu 7strunówki. Kupiłem w gitarowni najtańsze klucze mandolinowe wychodząc założenia, że jeden klucz będzie rezerwowy gdyby któryś nawalił.Odspoiłem plecy,Skleiłem top, belkowanie przerobiłem na "V".Gryf który jest nie wklejany ale na śrubę wzmocniłem sztabką grubości 3mm od strony grającego, zalałem epoxy, zaślepiłem drewnianą listewką i wyszlifowałem. Klucze założyłem zaślepiając stare otwory i nawiercając nowe, na gryfie dorobiłem nowe "prowadnice strun" bo był już próg zerowy.Zapomniałem powiedzieć ,że stary mostek zeszlifowałem i zrobiłem strunociąg z kawałka drewna klonowego z nawierconymi otworami na struny, a zamiast folgi jest linka hamulcowa skręcona wyjętymi ze starych kostek elektrycznych metalowymi skrętkami na śrubki.Aby to drewno wzmocnić dałem pręcik z nierdzewki w kóleczka na końcu strun.Następnie kupiłem 2zestawy tanich strun gitarowych aby skompletować grubości do 7strunówki. Szczęka mi opadła gdy zmierzyłem faktyczne grubości, nic się nie zgadzało. Albo grubości podawane są umowne, a struny są dostosowane wydolnością do naprężeń, albo też są to partie testowe lub końcówki które nie trzymają parametrów.Ale jedźmy dalej. Całość gitary po przeszlifowaniu i zapoliturowaniu została ostrunowana 7 strunami i slidowanie na chwytach durowych przy stroju open G to coś czego nie zapomnę, bo fajna to sprawa. Niestety chwyty molowe nie są już takie proste i przyjemne, trochę się zniechęciłem.
W międzyczasie po tygodniu lub dwóch pudło zaczęło żyć własnym życiem i porobiły się górki i dołki???
Niestety na estetyce to straciło, ale dźwięk jest dobry.Niemniej jednak gra na tym stroju mnie zniechęciła, dlatego przerobiłem mostek i prowadnicę strun na próg zerowy na wariant mandoliny oktawowej 4x2 i zrobiłem mandolinę oktawową.
Przy tych dystansach między progami muszę używać całkiem innych chwytów niż używam na zwykłej mandolinie, i nie jest lekko ale da się, a dźwięk jest taki jak zawsze mawia "Chylińska". Musiałem tylko jeszcze poprawić dystanse między strunami aby nie były zbyt daleko, i teraz jestem szczęśliwy grając.Dźwięk jest przedni ale estetyka niestety nie i jest to wyrób eksperymentalny z nie wiadomo jaką trwałością, ale warto było.Chyba zrobiłem najtańszą grywalną mandolinę oktawową w układzie warszawskim;-)
Pozdrawiam Andrzej
Awatar użytkownika
Jan
Posty: 1904
Rejestracja: 2017-05-11, 19:22
Lokalizacja: Racibórz

Re: Zbieractwo-początek groźnej choroby???

Post autor: Jan » 2021-10-12, 19:02

Endrju tysiąc słów i ani jednego zdjęcia! Jak tak byś wrzucił parę fotek to literacko nie musiał byś się tak rozwijać :-) bo wiesz jak to jest każdy ma inną wyobraźnię i zupełnie inaczej widzi to co opisujesz a jakbyś fotki wrzucił to byśmy od razu wiedzieli co nam tu elegancko opisujesz. Teraz ciekawość mnie zżera coś tam zmalował chyba, że to preludium i budujesz napięcie :-) ? Drewno jeżeli jest lite to nawet z rozpadającego się frankensteina można zrobić coś co zabrzmi. W końcu to lity kawałek sezonowany kilkadziesiąt lat.
Jak możesz to wrzuć jakieś fotki - będzie łatwiej ocenić i zrozumieć co wymajstrowałeś.
Pozdrawiam Janek
Awatar użytkownika
Waldzither9
Posty: 1133
Rejestracja: 2018-04-18, 23:05

Re: Zbieractwo-początek groźnej choroby???

Post autor: Waldzither9 » 2021-10-12, 19:30

Sprzęcicho nadaje się do grania, bo dźwięczy klawo, niestety wygląd ma zły, a nie chciałbym się wstydzić.Jeśli kiedyś znajdę energię i czas to ją podrasuję estetycznie, ale teraz to ćwiczeniówka do doskonalenia techniki gry. Główka gryfu ma "okienka" a podstrunnica nie jest doklejona do topu, tylko lewituje w pewnym oddaleniu. Pierwotne obelkowanie było filigranowe ja zrobiłem dużo mocniejsze, top ma grubość 3mm. Za nic nie pokażę zdjęcia bo to byłby "turpizm" , gitara nie jest 4/4 ale 7/8 i ma scalę 63cm.
Po prostu zrobiłem sobie zabawkę za kilka złotych na dodatek przypadkowo dobrze działa. Podejrzewam że top mógł mieć w sobie nieco wilgoci gdy się nim zająłem stąd nierówności, po zapoliturowaniu nie chce mi się wracać do tematu i uważam ją za połowiczny sukces. Gryf oczywiście bukowy. Kostka elektryczna to coś jak to
https://allegro.pl/oferta/kostka-elektr ... 1081779948
tylko większa wersja, chodzi o ten element metalowy.
Najwięcej pomogły dźwiękowi beleczki które zrobiłem z drewna które mam jakieś 30lat. Smartfon od zdjęć nie wiem jak ale uszkodziłem w zeszłym tygodniu na pogrzebie ojca i nie wiem czy go ma sens naprawiać, chyba na razie go nie okiełznam, bo mi się nie chce, a nowego nie mam w planach. Powodem był przykład jak mandolnięci mogą się zaopatrzyć w grającą oktawówkę, dźwięk potężniejszy od gitary bo co dwie struny to nie jedna, no ale paluchy trzeba rozdziawiać na maxa, no ale Ty masz z tym komfort a nawet zapas, no i na takim szerokim gryfie na pewno byś się "zmieścił".
Struny 13/25/38/50 grubości przybliżone, para 50tek ma swój własny charakter dla ucha.
Ale na gitarze gra się łatwiej, trzeba być świadomym tego...
Pozdrawiam Andrzej
Awatar użytkownika
PiotrCh
Posty: 4223
Rejestracja: 2013-02-12, 00:04
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Zbieractwo-początek groźnej choroby???

Post autor: PiotrCh » 2021-10-12, 21:59

Andrzeju - szczere kondolencje...
pozdrowienia
Piotr
Awatar użytkownika
Waldzither9
Posty: 1133
Rejestracja: 2018-04-18, 23:05

Re: Zbieractwo-początek groźnej choroby???

Post autor: Waldzither9 » 2021-10-13, 04:20

Dziękuję, przyjmuję Twoje jako od całego Forum, bo inaczej zrobi się niezłe zamieszanie.A karawan musi jechać dalej , dobrze mieć kawałek do grania, ja ćwiczyłem na skrzypcach "Amazing Grace" , raczej łatwe.
Na mandolinie oktawowej "krakowski spleen" jest wart uwagi.
W takich momentach warto mieć coś do naprawiania, bo to taki relaks od codzienności. Z drugiej strony łatwo coś przegapić jak się nie skoncentruje myśli na robocie.
Tak czy inaczej pudło gitarowe z drewna ma szanse stać się mandoliną oktawową po przestrunowaniu, przestrojeniu i kilku przeróbkach , u mnie było łatwiej bo stosuję próg zerowy.
Jako ćwiczeniówka na temat jak zrobić niedrogo coś z czegoś innego, ta mandolina oktawowa spełniła swoje zadanie, a jako forma większa od zwykłej mandoliny jest trudniejsza do grania ale dźwięk rekompensuje wysiłki. Sam gryf bukowy pomimo wzmocnienia wzbudza moje obawy o przyszłość, ale w najgorszym przypadku nakłady się zwrócą podczas grania i doskonalenia techniki gry, bo nowe instrumenty są dużoo droższe. Gitary robione w ZSRR miały koszmarne mostki i tandetne belkowania zaś kleje też kiepskie, za to drewno topu wystarczająco dobre do takich napraw. Chwytów niestety trzeba się uczyć nowych bo mandolinowe "nie wchodzą" no może część się uda a reszta to "searche"w tabelach chwytów, no ale dźwięk "patetyczny".
$$$$$$$$$$$
Gdyby ktoś miał dylematy z odstępami strun na siodełku/mostku to tu jest jakiś ogólny doradca jak sobie radzić.
https://www.mandolincafe.com/forum/thre ... ng-spacing
···········
Gdyby ktoś przerabiał gitarę na Mandolinę Oktawową , to jeśli nie byłby zadowolony z dźwięku to zawsze może pójść krok dalej i zrobić Mandocello czyli rezygnuje się z najcieńszej E i dodaje najgrubszą C, a oto porównanie (pobieżne i uproszczone wyliczone dla naprężenia 11kG) Mandoliny Oktawowej i Mandocello (wartości minimalne w calach)
Mandocello: C2-0065, G2-0043, D3-0030, A3-0020, Mandolina Oktawowa GDA-te same E4-0013
w praktyce naprężenie dla C2 jest mocniejsze i warto sobie poprzeliczać w calc Wahiduddina poza tym zmiana ożebrowania może być wskazana, a pręt w gryfie to elementarna konieczność. Z opisów wynika że granicą pomiędzy MO i M jest strój, choć to moja prywatna opinia.Ja do takich zadań preferowałbym gitary ze strunociągiem montowanym do końca pudła.
Oczywiście nic nie zastapi instrumentów zaprojektowanych i wykonanych jako MO lub M, ale kosztowo przeróbki z gitary są nie do pobicia. Takie Mandoliny oktawowe o kształcie pudła jak gitara lub przerabiane z gitary nazywane są w strefie anglojęzycznej jako Guitar Body Octave Mandolin czyli w skrócie GBOM. Dźwięk jest inny niż w OM ale też bardzo ciekawy.
Pozdrawiam Andrzej
ODPOWIEDZ