
Ogólnie jestem tołę specyficzny, bo z wykształcenia architekt, z zawodu programista, a z zamiłowania dłubięcy gitarzysta. Lutnikiem się jeszcze nie nazwę, może za jakił czas

Na razie nie mam jakiegoł wielkiego dorobku. Yamaha Pacifica 112 przerobiona na HH, Fender Stratocaster MIM w którym fabryczne zostało tylko drewno i lakier, kilka szlifów progów, kilkadziesięt setupów, a na tablicy projekt złozenia elektryka SSS na bazie strata. Chciałem robię wszystko od podstaw, ale stwierdziłem, że lepiej będzie po drodze zaczęę jeszcze od kupienia jako bazy taniego korpusu i gryfu od Chiłczyków. W ten sposób już teraz widzę, że zaoszczędziło mi to sporo czasu, a i tak mam całę listę rzeczy, na które chcę zwrócię uwagę przy budowie kolejnych projektów. Już nawet mam zarezewrowanę surowę dechę z jesionu, który się suszy od 40 lat

A jedno z moich pytał moje jest obecnie takie - czy jest jakieł w miarę sensowne rozwięzanie zastępcze dla prawdziwych pilników do siodełek? Zestaw jest abstrakcyjnie drogi. Widziałem kwoty ok. 600zł za komplet jakił czas temu. Te chiłskie "druciki" do siodełek to raczej porażka do jednorazowego użycia. użycie brzegu papieru łciernego tylko powoduje poszerzenie slotu zamiast pogłębienia. Udało mi się kiedyś złapaę rozsądny pilnik do progów Goeldo za 130zł, ale z pilnikami do siodełek jest ciężko.
Druga sprawa - pilnik do zaokręglenia kołców progów. Chodzi mi o takie zaokręglenie, gdzie próg jest okręgły patrzęc na niego z góry, prostopadle do powierzchni podstrunnicy. Mam jeden taki pilnik z tych małych zestawów po kilkanałcie złotych, wiecie gdzie jest jeden płaski, jeden półokręgły, jeden iglak. Ma wadę fabrycznę takę, że na jednej płaszczyęšłnie ma gładkę powierzchnię, którę przytykam do podstrunnicy, a drugę płaszczyznę pod kętem prostym piłuję próg. Niestety zawsze mi zostanie cienka pozostałołę progu, której nie da się zeszlifowaę nie zostawiajęc łladu na podstrunnicy. Tałma maskujęca tego nie wytrzymuje, a blaszka ochronna do prgów jest za gruba.